piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 14


Witam was kochani :*
Wiem, że strasznie długo mnie nie było, ale przez całe wakacje gdzieś wyjeżdżałam, wylatywałam itp. Mam nadzieję, że was przez to nie straciłam. Jeszcze rz przepraszami i was nie nudzę :P Mam nadzieję, że wam się spodoba. ! UWAGA ! JEśli chcecie się ze mną skontaktować lub popytać o coś moich bohaterów to u góry po prawej stronie macie zakładkę KONTAKT i tak wszystko jest wyjaśnione !  I błagam KOMENTUJCIE ...

~PauLa

----------------------------------------------------------------------


*2 tygodnie później*
*oczami Laury*

 Gdy wróciłam do domu miałam dość wszystkiego i wszystkich. Dni mijały, a ja cały czas wpatrywałam się w sufit próbując coś sobie przypomnieć, lecz cały czas huczała mi w myślach ostatnia rozmowa z Rossem. Gdy zamykałam oczy cały czas przypominałam sobie jego minę, gdy mówił do mnie tak bolące słowa.
„-Laura wszystko popsułem. Nie mogę sam wytrzymać ze sobą, a co dopiero ty ze mną. Nie chciałem, żeby tak wyszło. Mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz. Myślę… myślę, że nie powinienem ci się w ogóle pokazywać na oczy po tym co ci zrobiłem. – spojrzał na mnie z takim bólem, że musiałam odwrócić wzrok.-To co między nami było to… to było najwspanialsze uczucie jakiego kiedykolwiek doświadczyłem. Z dnia na dzień kochałem cię coraz mocniej i mocniej. Chciałbym żeby to nadal trwałą, lecz to nie możliwe. Chciałem cię za wszystko przeprosić i się pożegnać.- patrzył na okno smutnymi oczami, w których zaczęły się piętrzyć łzy.- Wiem, że to głupie, ale czy… czy mógłby cię ostatni raz przytulić?- spojrzał na mnie błagającym wzrokiem.
 Byłam tak sparaliżowana jego słowami, że mogłam tylko skinąć głową. „On ze mną zrywa…nigdy…nigdy więcej go nie zobaczę. Zostawia mnie samą. Choć nic nie pamiętam kocham go. Kocham go ponad życie”. Chciałam skłamać, że wszystko pamiętam, żeby ze mną została, ale nie mogłam.
 Podszedł do nie powoli. Usiadł na łóżko, spojrzał mi w oczy i lekko się pochylił. Myślałam, że chce mnie pocałować, więc się odsunęłam, jednak on zrozumiał to opacznie i wstał.
-Rozumiem cię. Nie martw się. Jestem silny. Mam nadzieję, że będziesz miała wspaniale, życie.- już miał odchodzić, lecz zawrócił, położył jakąś kopertę na półce i zamykając drzwi powiedział.
- Napisałem ją dla ciebie, gdy byliśmy razem. Miała być to niespodzianka.
 Zamknął drzwi i odszedł.”
Odszedł. Na zawsze. Straciłam go. Nie mogłam tego znieść nawet po tak długim okresie czasu. Dni ciągnęły się bez końca, a ja mogłam tylko myśleć o nim i o naszej miłości. Wspomnienia powoli wracały. Pamiętałam nasze pierwsze spotkanie. Jego ciepły oddech na moim policzku, gdy staliśmy na werandzie. Jego miłość. Moją miłość. Naszą miłość.
love hunt me down
I can’t stand to be so dead behind the eyes
and feed me spark me up
a creature in my blood stream choose me up

so I can feel something
so I can feel something

give me touch
‘cause I’ve been missing it
I’m dreaming of
strangers
kissing me in the night
just so I

can feel something
can feel something

you steal me away
with your eyes and with your mouth
and just take me back to in your house
and stare at me with the lights off

to feel something
to feel something

in the night

when we touch
in the night
‘cause I’ve been lusting it

Moje piosenki nie były tak jak kiedyś wesołe, radosne, w których było pełno miłości. Błam pusta.
                                                           ***
Leżałam tak przez parę dobrych godzin wpatrując się w kremowy sufit. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Przewracając się na bok w lustrze zobaczyłam własne odbicie. Wyglądałam okropnie. Miałam tłuste włosy, które wyglądały jakby ktoś wylał mi na nie z trzy butelki oleju, miałam rozmazany tusz i ciemne sińce pod oczami, brudną piżamę. Jednymi słowy… wyglądałam okropnie…phi…mało powiedziane. Wyglądałam jakbym wpadła w jakąś wielką błotnistą kałużę. Więc poderwałam się szybko i zaczęłam wyciągać czyste ubrania. Nie zdążyłam nawet wziąć bielizny, gdy ktoś cicho zapukał do drzwi.
-Nie teraz Nessa. Idę pod prysznic.- powiedziałam oschle.
-To nie Vanessa, tylko ja.- powiedział cichy dziewczęcy glos.
Wszędzie bym go rozpoznała. Gdy odwróciłam się zobaczyłam ubraną całą na różowo czarno nastolatkę. Rydel. Jak ja za nią tęskniła. Gdy dziewczyna chciała już coś powiedzieć, rzuciłam jej się w ramiona. Zaczęłam łkać.
-Cii. Już spokojnie. Jestem przy tobie, skarbie. Wszystko okej. Cii.. no już.- powiedziała ocierając moje łzy.
-Tak…tak strasznie za tobą tęskniłam.
-Ja za tobą też.
 Stałyśmy jeszcze chwilę przytulone, lecz później przeniosłyśmy się na łóżko. Gdy Rydel w końcu mi się przyjrzała to o mało nie krzyknęła z przerażenia.
-Boże dziewczyno jak ty wyglądasz! Co ty z sobą zrobiłaś?!- wrzeszczała zdenerwowana Delly.
-Yyy… nie działała nam wooda?- powiedziałam nieprzekonująco.
-Taa, a ja jestem pegazem, który liże sobie pachy.
 Spojrzałyśmy się na siebie i wybuchłyśmy głośnym śmiechem.
-Dobra koniec tego dobrego. Marsz pod prysznic, ale to już!
                                                        
                                                               ***
 Gdy wyszłam z toalety Ryd miała już przygotowane dla mnie ciuchy i rozłożyła kosmetyki. Wiedziałam, że i tak nic mi nie da proszenie jej o to by przestała, więc posłusznie się ubrałam i usiadłam na krześle, a ona uczesała mnie i pomalowała.    

 Gdy skończyła przejrzałam się w lustrze. Spojrzawszy w nie zobaczyłam śliczną drobną dziewczynę z pięknymi ciemnymi oczami i czekoladowo-karmelowymi włosami okalającymi jej podłużną twarz. Nagle przypomniałam sobie dużo scen związanych ze swoimi rodzicami i siostrą, rodzeństwem Lynch, swoimi przyjaciółmi i Ross’em.

piątek, 2 sierpnia 2013

Powracam :)

Hej wam kochani :*
 Wiem, że dawno nie było rozdziału. Nawt jeszcze nie ma mnie w domu tylko na chwilkę mam dostępny internet, żeby przekazać wam pewna wiadomość. Niedługo pojawi się nowy rozdział :) Powinien się pojawić między 4 a 17 sierpnia. Mam nadzieję, że ci, którzy czytali mojego bloga nie zrezygnowali z niego z bowodu tak długiego okresu mojej nieobecności. Kocham was:

~PauLa

piątek, 28 czerwca 2013

Hej wam :* 
 Zostałam nominowana do  "Liebster Blog" . Nominowała mnie Tini. ; *
                                 Tu znajdziecie , jak by co zasady: Liebster Blog - Zasady!
                               A teraz moje odpowiedzi na pytania, zadane przez Tini. ;* :
1. Jakie masz zainteresowania ?
Czytanie książek i spanie ;>
2. Czy jesteś szczęśliwa ?
Teraz akurat tak :)
3. Jakie jest twoje największe marzenie ?
Przyjaźnić się z R5 <3.<3 
4. Jakie są twoje plany na wakacje ?
Londyn, Chorwacja, odpoczywanie, morze i oczywiście jakieś miłości :>
5. Wygrywasz milion złotych. Co z nimi robisz ?
Kupuję sobie wielki domek na Karaibach z przeszklonymi ścianami wychodzącymi na ocean.
6. Gdzie chciałabyś wybrać się w podróż ?
Karaiby, Hawaje i tym podobne miejsca <3.<3
7. Najpiękniejsza chwila twojego życia to...
Dużo jest takich... ~*~
8. Czy masz jakieś swoje odwzorowanie w postaci literackiej ?
Nie zastanawiałam się nad tym,... ale fajne by było być Luce z "Upadłych". Kocham tą książkę i polecam <3
9. Twoja ulubiona książka to...
"Upadli" ,"Dom Nocy", "Błękitnokrwiści", "Nevermore" i dużo innych... 
10. Jaki jest twój ulubiony kwiat ?
Piwonie 

11. Co zmieniłabyś w swoim życiu ?
Jest parę takich rzeczy...

Moje nominacje:
1. Jakie masz zainteresowania ?
2. Czy jesteś szczęśliwa ?
3. Jakie jest twoje największe marzenie ?
4. Jakie są twoje plany na wakacje 
5. Wygrywasz milion złotych. Co z nimi robisz ?
6. Gdzie chciałabyś wybrać się w podróż ?
7. Najpiękniejsza chwila twojego życia to...
8. Czy masz jakieś swoje odwzorowanie w postaci literackiej ?
9. Twoja ulubiona książka to...
10. Jaki jest twój ulubiony kwiat ?
11. Co zmieniłabyś w swoim życiu ?






czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 13

 Przepraszam was, że tak długo nie pisała. Nie miałam czasu i weny. Smutna wiadomość: Następny rozdział nie będzie wcześniej niż 16 lipca. Wylatuję do Londynu sama z kuzynką i nie będę miała ani komputera( czyi   gdzie pisać) ani internetu.  Mam nadzieję, że mnie przez to nei opuścicie. Kocham was i całuję. Wasza:

~PauLa
---------------------------------------------------------------------

Czułam się trochę zawstydzona siedząc z nim w mojej sali. Nie pamiętałam go. Tylko to uczucie. Czułam, że coś nas łączyło, ale nie wiedziałam ile on dla mnie znaczył. Podobno byliśmy najlepszymi przyjaciółmi., ale zdawało mi się, że czułam do niego coś więcej. Coś czego nie powinnam czuć do przyjaciela.
-Serio mnie pamiętasz?- spytał cicho Ross.
-Noo… nie do końca. Czuję coś do ciebie, ale nie pamiętam kim jesteś. Przykro mi.- nie wiedziałam czy mogę się go o to zapytać, ale postanowiłam to zrobić.- Ross… czy wiesz dlaczego to sobie zrobiłam?- spytałam wskazując na nadgarstki.
*oczami Ross’a*
-Yy… zrobiłaś to ponieważ… yy…- nie wiedziałem co mam jej powiedzieć. Prawdę? Prawda ją zrani, ale nie powinienem kłamać.- Zrobiłaś to przez swojego chłopaka.
-Ja mam chłopaka?- spytała zszokowana.- To czemu go tu przy mnie nie ma?
-Bo…o…on bał spojrzeć ci się w oczy. Wstydził się tego co zrobił. Nie chciał cie znowu zranić.
-A co on takiego zrobiła, że się pocięłam z rozpaczy?
 Nie wiedziałem czy powinienem jak mówić jakby jej chłopakiem był ktoś inny, ale uznałem, że tak mniej ja to zrani. Gdy się już upora z tym powiem jej prawdę- obiecałem sobie. Opowiedziałem jej całą historie naszej miłość. Na przemian śmiała się i płakała. Gdy skończyłem opowiadać Laura siedziała cicho. Nie odzywała się. Była tak cicho, że nawet nie słyszałem jej oddechu. Zacząłem się martwić.
-Laura wszystko dobrze?
-Wiesz jakiś dupek zdradził mnie, teraz jeszcze boi się spojrzeć mi w oczy i powiedzieć prawdy. Więc wnioskując z tego nie jest dobrze. Jest beznadziejnie. Mało powiedziane. Moje życie jest jakieś popieprzone. Nie dziwię się, dlaczego chciałam z sobą skończyć.
-To nie prawda Laura!- krzyknąłem na cały głos płacząc.- Nigdy więcej nie wymawiaj takich słów. Nawet o tym nie myśl. Wszyscy cię kochamy. On też cię kocha na zabój, ale boi się, że już nigdy więcej nie dasz mu szansy. Jest załamany z tego powodu.
-To czemu ty tu stoisz zamiast niego i go bronisz?- krzyknęła płacząc z frustracji.
-Bo on to ja!- wybuchłem.- Ja jestem twoim chłopakiem! To wszystko przeze mnie! To moja wina, że się chciałaś zabić!- krzyczałem zły na samego siebie.
 Gdy spojrzałem na nią, płakała. Zawiodłem ją widziałem to w jej oczach.
-To ja jestem tym dupkiem, przez którego teraz tu jesteś.- dodałem cicho i wyszedłem z sali.
 Miałem dość. Szedłem prosto przed siebie, nie zwracając na nic uwagi. W pewnym momencie poczułem czyjąś dłoń ściskającą moje ramie.
-Braciszku wszystko dobrze?- spytała.
Rydel. Moja starsza siostra. Moja deska ratunku.
-Ross to nie twój wina.- dodała.
- JAK TO NIE MOJA! To wszystko to moja wina! Jestem jej chłopakiem powinienem ją wspierać, kochać i nigdy, przenigdy nie dopuścić, żeby takie coś miało miejsce, Rydel! Rozumiesz?!- krzyczałem sam nie wiedząc z jakiego powodu.
 Gdy emocje już ze mnie trochę opadły zacząłem łkać. Miałem dość siebie. Czułem do samego siebie odrazę.
-To moja wina, że chciała się zabić.- powiedziałem cicho.- Gdyby nie ja nic takiego nie miałoby miejsca. Nie powinna była mnie w ogóle poznać, ale ja ją tak strasznie kocham. Może to jest znak.
-Ross o co ci chodzi?- spytała drżącym głosem Ryd.
-Może to miało miejsce dlatego, że nie powinniśmy być razem? Może nie jesteśmy bratnimi duszami, tak jak przypuszczałem?- pytałem sam siebie.- Może on nie powinna była mnie pokochać?
-Ross gadasz głupoty. To nie prawda. Jesteście dla siebie stworzeni. Nic i nigdy was nie rozdzieli.
-Ryd nie rozumiesz? Bóg widocznie chciał, żebyśmy byli z kimś innym. Dlatego ma teraz amnezje.
-Baciszku proszę skończmy temat i wróćmy do środka. Jestem już cała mokra.
 Dopiero teraz zauważyłem, że pada, a raczej leje. Zgodziłem się z siostrą i wróciliśmy do szpitala. Wszyscy tam byli. Calum, Raini, Avan, Alex, Rik, RyRy, Rocky, Rat, Vanessa.

 Kochali Laurę tak samo jak ja, lecz nie byli w niej zakochani. Można pokochać wiele osób- tak jak my wszyscy kochamy się nawzajem, ale być zakochanym można tylko  w jednej osobie- swojej drugiej połowie. Osobie, dzięki której stajesz się całym sobą. Razem stanowicie jedność- wtedy jesteście najsilniejsi i wtedy nic was nie może rozdzielić. 

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Uwaga

Kochani,
 przepraszam, że dawno mnie nie było i nie wiem kiedy bd. Mam teraz strasznie dużo spraw na głowie. Nie mam czasu pisać. :( Nw kiedy bd następny rozdział :( Przepraszam

~PauLa

wtorek, 4 czerwca 2013

Smutna wiadomość :(

Hej wszystkim :(
 Boje się, że muszę to zrobić. Nie wstawię (chyba) nastepnego rozdziału do 21 czerwca. Mam masę nauki wycieczkę i jeszcze przedstawienie. Po prostu nie wyrabiam. Jak coś piszę to po nocach i wtedy się nie wysypiam i dostaje pały za odpowiedzi :( Przykro mi :(

~PauLa

niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział 1 ( sorki był już dawno ten rozdział ale przez przypadek usunęłam go)


*oczami Rossa*

 -Ross chodź tu szybciutko i się pożegnaj! - zawołała mama z dołu, więc posłusznie zszedłem na dół i pożegnałem się z rodziną, ponieważ wyjeżdżali na cały tydzień do Californii a ja będę miał całą chate dla siebie !
-Papa mamuś, cześć tato … będę tęsknił. - powiedziałem i przytuliłem rodziców.
-My również będziemy tęsknić - powiedziała mama ze łzami w oczach.
-Mamo?! Jedziecie tylko na tydzień spokojnie! - powiedziałem zdenerwowany.
-Oj już dobrze, dobrze… Pamiętaj zawsze zamykać dom, nie otwierać nieznajomym i żebyście z Calumem najpóźniej wracali do domu o 21 wieczorem - powiedziała mama ściskając mnie.
-21 ?! Ale,… - powiedziałem z wyrzutem lecz ona spojrzała na mnie ta swoją groźną mina.- No dobra! Pa jedźcie już bo spóźnicie się na samolot!
-Papa kochanie – powiedziała mama machając na pożegnanie ręką.
-Trzymaj się mały – powiedział tata na odchodnym.
  Tak. Pomyślałem-W końcu wolna chata, co by tu porobić, może zadzwonię po Caluma.
-Cześć Ross co tam ? – zapytał.
-Rodzice już pojechali.. Wpadaj! Pójdziemy kupić mi nowa gitarę ! – powiedziałem podekscytowany.
-Ok… to za dziesięć minut przy Sonic Boomie ? – powiedział zaabsorbowany.
-No jasne! Tylko weź kamerę!
-Spoko, spoko zawsze ją mam przy sobie.

                                                                           ***

 Gdy czekałem tak na Caluma pod Sonic Boomem(który spóźniał się już 10 minut) usłyszałem świetną piosenkę z zaplecza sklepu więc postanowiłem pójść i zobaczyć kto stworzył coś tak wspaniałego. Okazał się, że przy pianinie siedziała ładna brunetka o pięknych ciemnych oczach. Uśmiechnąłem się do niej a ona…

 *oczami Laury*

 Siedziałam sobie przy pianinie i zaczęłam pisać nową piosenkę. Wyszła świetnie. Zagrałam ją sobie jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze, gdy tak sobie grałam miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, a gdy otworzyłam oczy zobaczyłam ładnego niebieskookiego blondyna, który mi się przyglądał. Gdy zobaczył, że przyłapałam go na podglądaniu uśmiechnął się.
-Cześć jestem Ross. Super piosenka sama ja napisałaś? – powiedział i podszedł do pianina.
-Tak… co ty w ogóle tu robisz ?! – powiedziałam zdenerwowana.- Wyjdź stąd.
-Spokojnie … ja też pisze. – powiedział i uśmiechnął się.
-Super teraz proszę opuść te pomieszczenie jak widzisz jest DLA PEROSNELU !- powiedziała i otworzyłam mu drzwi na roścież.
-Co ja ci zrobiłem, że mnie wyganiasz ?! – spytał zirytowany.
-Denerwują mnie tacy ludzie jak ty! Wchodzisz sobie tak po prostu do pomieszczenia, do którego nie można wchodzić i nie wiesz jeszcze czemu się złoszczę?!- powiedziałam zirytowana.
-Wszedłem bo chciałem zobaczyć kto tak pięknie gra ! – krzyknął – Myślałem, że ktoś naprawdę fajny musiał napisać taką świetną piosenkę… ale się myliłem!!! Pewnie jesteś kompletnym beztalenciem, które sobie przypadkowo naciska jakieś dźwięki … pewnie nawet nie umiesz grać a śpiewać to już na pewno! – krzyknął .
 Gdy usłyszałam te słowa tak mnie zabolały, że łzy zaczęły mi lecieć po policzkach.
-Przepraszam… nie chciałem … ja tylko … - powiedział zmieszany.
 Odwróciłam się do niego plecami i wybiegłam ze sklepu.

piątek, 31 maja 2013

Rozdział 12

Hej wszystkim :)
 Wiem, że dawno nie wstawiłam rozdziału, i że ten jest krótki, ale nie miałam jakoś weny. Było mało komentarzy i jakoś tak mi się nie chciało. Błagam was jak ktoś to czyta to zostawiajcie po sobie ślad. Dzięki nim mam wenę. 

~PauLa

-------------------------------------------------------------------------------------------
OIOM-u. Przestraszyłem się.
-Panie doktorze co z nią?- spytała Ryd.
-Pani Laura jest w ciężkim stanie. Boimy się, że gdy upadła, to uszkodziła sobie płat w mózgu odpowiadający za pamięć i może mieć amnezje.
-Ale przeżyje?-spytałem.
-Wszystko zależy od dzisiejszej nocy, choć podejrzewamy, że pani Laura przeżyje ma na to jakieś 70-80%.
-A możemy przy niej posiedzieć?
-Tak, proszę bardzo.
-Dziękujemy. – odpowiedziałem równocześnie z Rydel.
-Nie ma za…- lekarz nie zdążył dokończyć, ponieważ na oddział wbiegła wielka gromadka nastolatków. Byli to Riker, Rocky, Ryland, Ratliff, Alex, Avan, Raini, Calum i Vanessa.
-Co z nią?- krzyczeli jeden przez drugiego.
-Spokój!- wrzasnęła Rydel.- Teraz idziemy ją odwiedzić.
Wszyscy ruszyli w stronę sali, na której leżała Laura, lecz lekarz nas zatrzymał.
-Stop! Pojedynczo, albo w ogóle!-krzyknął.- To kto pierwszy?
-Może Ross?- powiedziała Ryd i lekko się uśmiechnęła.
-Dziękuję.- odparłem i pobiegłem do Laury.
 Leżała tam. Miała zamknięte oczy. Spała. Miałem nadzieje, że się obudzi. Musiała się obudzić. Bez niej nie mogłem żyć.
                                                
                                                                ~*~
 Siedzieliśmy już tu od paru godzin, lecz nikt nie chciał nam powiedzieć czy Laura się obudziła. Przypomniałem sobie co powiedział mi lekarz, gdy siedziałem w sali u Laury „Proszę już wyjść. Pani Laura musi odpoczywać Przykro mi, ale nikt więcej już nie może wejść”. Czy ona umiera? Czy w takim razie ja tez umieram? Jak ona umrze to wraz z nią umrze moja dusza? Ona musi żyć.  Już miałem iść do lekarza, gdy podeszła do nas pielęgniarka i oznajmiła:
-Pani Laura obudziła się, lecz ma amnezję. Powinna sobie wszystko po jakimś czasie przypomnieć, lecz nie musi się to stać.
-A czy możemy do niej pójść?- spytałem cicho.
-Tak, proszę.
-Dziękujemy.
 Ruszyliśmy biegiem do sali Laury i wpadliśmy do niej jak tornado. Laura spojrzała się na nas i zrobiła zdziwioną minę. Serce mi pękło. Nie pamiętała mnie.
*oczami Laury*
  Gdy leżałam i próbowałam przypomnieć co się stało, do sali wpadła grupka nastolatków. Od razu rzucili się na mnie. Zaczęli mnie całować i ściskać, lecz pewien blondyn stał cały czas w drzwiach. Gdy poczuł, ze jest obserwowany spojrzał na mnie. Poczułam coś czego nie mogłam określić. Pewną więź, lecz nie mogłam go sobie przypomnieć. Gdy w końcu wszyscy ode mnie odeszli spytałam:
-Prze…e…praszam, a…ale ja was nie pamiętam. Lekarz powiedział mi, że miałam pewien wypadek, i że straciłam bardzo dużo krwi, i…i że przez to mam amnezje.- powiedziałam cicho.
-To nic, skarbie.- powiedział dziewczyna.- Pomożemy ci sobie przypomnieć. Ja jestem Rydel. A to moi bracia: Riker, Rocky i Ryland. A to są nasi przyjaciele: Raini, Calum, Avan, Ratliff i Avan. A to jest twoja siostra Vanessa.
-Cześć wam.- powiedziałam lekko zawstydzona i zwróciłam się do chłopaka stojącego w drzwiach. – A ty to kto?
-A to jest Ross, twój …- Rydel nie zdążyła dokończyć ponieważ Ross spojrzał na nią spode łba.
-Jestem Ross. Brat Rydel i reszty. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.- powidział słabo.
-Serio? To dlatego.- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Co dlatego?- spytał.
-Dlatego to poczułam.
-Co poczułaś?- spytał Ross z świecącymi się ze szczęścia oczami.
-Yy… no jakbym cię znała.- powiedziałam lekko oszołomiona.
-Serio? Pamiętasz mnie? TYLKO MNIE?
-No…t…tak.
Chłopiec spojrzał na siostrę. Ta uśmiechnęła się do niego i zwróciła do reszty.

-To może zostawmy ich samych.

niedziela, 12 maja 2013

Rozdział 11

Hej wam:)
 Chciałam powiedzieć, że przepraszam, że minęły prawie 2 tygodnie. Nie mogę uwierzyć że jest prawie 6200 wejść. Mam nadzieję, że z moim drugim blogiem, też mi tak dobrze pójdzie.http://zawsze-wybiore-ciebie-tak-jak-ty-mnie.blogspot.com/

Całusy:*

~PauLa
--------------------------------------------------------------------

 Stanąłem przed salą i myślałem co mam zrobić. Bałem się, że to przeze mnie Laura sobie to zrobiła, bałem się przeczytać tego listu, bałem się o nią. W końcu wziąłem głęboki oddech i wszedłem do sali, w której leżała Laura.
  Była tak strasznie blada. Miała zabandażowaną rękę i wokół niej było pełno urządzeń, które wydawały dziwne dźwięki. Wziąłem sobie krzesło, usiadłem przy Laurze i chwyciłem jej rękę.
  Siedziałem tak przez dłuższy czas, aż w końcu przypomniałem sobie o mojej piosence. Wziąłem kartkę z tekstem do ręki  i lekko wsunąłem ją w jej dłoń. Zdawało mi się, że ją ścisnęła.
-Laura słyszysz mnie?-szeptałem podekscytowany.-Laura. Jestem tu. Przy tobie. Proszę nie zostawiaj mnie samego. Musisz żyć, musisz walczyć. Kocham Cię.- powiedziawszy to zobaczyłem, że po policzku spływa jej łza.- Czemu płaczesz?-spytałem, lecz ona nie reagowała.
 Przypomniałem sobie, że napisała do mnie list. Powoli otworzyłem kopertę i wyjąłem ze środka zakrwawiony papier.  Przeczytałem list i nie mogłem uwierzyć co tam było napisane. Nie mogłem uwierzyć, że to wszystko prze ze mnie, nie mogłem uwierzyć, że ona widziała mnie z Rikki. Te wszystkie myśli były załamujące, lecz to nie one zraniły mnie najbardziej, zrobiło to ostatnie pięć słów listu „Żegnaj już nie mój ukochany”. To one właśnie złamały mi serce.
-Laura ja przepraszam. Poszedłem spotkać się z Rikki, ponieważ chciałem jej jeszcze raz powiedzieć, żeby się ode mnie odczepiła, bo zarwaliśmy, lecz wtedy ona mnie pocałowała.-powiedziałem szlochając.- A…ale Laura ja ją odepchnąłem. Powiedziałem, żeby się ode mnie odczepiła. Laura… kochanie ja…ja cię kocham. Nie zdradziłbym cię nigdy. Przepraszam, że tak to wyglądało. Nie chciałem nikogo skrzywdzić. Dlatego się z nią spotkałem, żeby łagodnie powiedzieć jej, żeby o mnie zapomniała. Proszę nie odtrącaj mnie.

*oczami Laury*
-…proszę nie odtrącaj mnie.- gdy Ross to powiedział to nie wytrzymałam.
Szybko się podniosłam z łóżka i wybiegłam z sali, lecz gdy biegłam po korytarzu nie zauważyłam, że była myta podłoga i wywróciłam się. Spadając mocno walnęłam głowom w blat. Ostatnie co pamiętam to krzyk Rossa i straszny ból przecinający moją głowę.
*oczami Ross*
Gdy zobaczyłem, że Laura leży na ziemi w kałuży krwi nie mogłem uwierzyć, że znów spotkało ją coś tak okropnego. Już wystarczająco się nacierpiała. Krzyczałem do niej lecz ona nie reagowała. Lekarze kazali się od niej odsunąć i zabrali ją.
 Czekałem na lekarza, lecz nikt nie przychodził. Musiałem z kimś porozmawiać. Postanowiłem zadzwonić do Ryd.
*rozmowa telefoniczna*
-Halo? Ross?
-Hej Ryd. Dostałaś mojego sms-a?
-Jakiego sms-a?
-O boże chyba go nie wysłałem. Laura jest w szpitalu. Podcięła sobie żyły i już chyba było dobrze, ale znowu prze ze mnie się wywróciła i…i nie wiedzą czy ona przeżyje. Rydel rozumiesz? Laura może umrze! Laura?! Moja ukochana Laura!- krzyknąłem do telefonu i zacząłem łkać.
-O boże!!! Ross czekaj! Zaraz będę braciszku!
 Nie mogłem tak siedzieć i czekać. Wróciłem do Sali Laury i wtuliłem się w poduszkę, na której spała. Pachniała jej perfumami i pięknym szamponem, którego zawsze używała. Kochałem te zapach, przy nich momentalnie usypiałem. Tak również było i tym razem.
 „Lekarz zawołał mnie do siebie.
-Tak? I jak z Laurą?- spytałem.
-Przykro mi, ale pani Laura nie żyje.
-Że co?! To niemożliwe!
-Po upadku, pani Laura traciła bardzo dużo krwi i się wykrwawiła. Nie mogliśmy nic zrobić.
-To…to nie może się dziać naprawdę.
 Nagle usłyszałem głos wołający mnie z oddali „Ross”, „Ross”. Nie wiedziałem co się dzieje. To Rydel.
 Obudziłem się z krzykiem.
-Już spokojnie braciszku. Jestem z tobą.
-Co z Laurą?
-Powinna przeżyć.
-Powinna?!
-Ta…tak, ale Ross proszę uspokój się. Już do wszystkich zadzwoniłam. Do Trish, Deza, Avana, Alex i Van. Wszyscy już wiedzą i zaraz przyjadą. Będziemy ją wspierać Ross. Ona PRZEŻYJE. Nie ma innej opcji.- powiedziała stanowczo Ryd.
-Dobrze. Kocham cię Ryd.
-Ja ciebie też braciszku. Chodź zobaczymy co z Laurą.
-Dobrze.
 Wyszliśmy z sali i kierowaliśmy się w stronę recepcji. Gdy zobaczyłem Laurę, którą wieźli w stronę…

sobota, 11 maja 2013

Hej wam :)
 Chciałam was poinformować, że założyłam nowego bloga. Będzie o pewnych istotach(ale jeszcze nie powiem  o jakich). Tutaj macie link: http://zawsze-wybiore-ciebie-tak-jak-ty-mnie.blogspot.com/ . Mam nadzieję, że zajrzycie, spodoba wam się i będziecie go czytać :) 
 Jutro nowy rozdzialik o Rossie i Laurze c:

~PauLa

wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 10 i podziękowania :*

Hej wam :*
 Dziękuję wszystkim za te ponad 5000 wejść. Nie myślałam, że aż tak dużo osób wejdzie na mojego bloga. Dziękuję wam c:  W szczególności dziękuję trzem założycielom blogów: http://r5-laura-story.blogspot.com/http://auslly-story.blogspot.com/ i http://austin-i-ally-romantyczna-historia.blogspot.com/. Dzięki waszym podglądom mojego bloga coraz więcej osób mnie czyta.
  Jako, że obiecałam, że gdy będzie ponad 5000 wejść to zrobię niespodziankę, to wstawię dla was nowy rozdział.
   Dziękuję wam jeszcze raz :) Miłego czytania...
                                         
~PauLa

-------------------------------------------------------------------------------

CZY TO JUŻ KONIEC ? CZY TO TAK NAPRAWDĘ SIĘ SKOŃCZY? CZY ONA  UMRZE? 



*oczami Rossa*
 Gdy Rikki mnie pocałowała nie wiedziałem co zrobić. Po prostu stałem jak słup. W końcu oderwała się ode mnie.
- Wiedziałam, że to cię trochę ożywi. – powiedziała szyderczo.
-Odbiło Ci?! Przecież zerwaliśmy przed twoim wyjazdem! Mam teraz kogoś innego! Nie kocham cię i nigdy cię nie kochałem! Spieprzaj z mojego życia wariatko!- powiedziałem rozwścieczony i pobiegłem do samochodu, odpaliłem go i pojechałem prosto do Laury. Musiałem jej powiedzieć o Rikki, ale nie wiedziałem jak. Gdy dojechałem pod jej dom, zaparkowałem samochód i zastanawiałem się co mam jej powiedzieć. Gdy tak siedziałem minęło jakieś 30 minut, więc postanowiłem po prostu wejść do niej do domu i powiedzieć wprost.
  Zapukałem do drzwi, lecz nikt mi nie otworzył. Zapukałem jeszcze raz, lecz znowu nic. Gdy miałem już odchodzić lekko nacisnąłem klamkę i drzwi otworzyły się. Postanowiłem wejść. Światła w domu były pozapalane, lecz dom wydawał się opustoszały.
-Halo? Czy jest tu ktoś? Laura? Panie Marano? Vanessa?- wołałem, lecz nie usłyszałem ani jednej odpowiedzi.
  Postanowiłem przeszukać dom. Na dole było pusto, więc poszedłem na górę, tam taż nie było widać ani jednej żywej duszy. Gdy już miałem wracać do domu, coś mnie podkusiło żeby zajrzeć jeszcze do pokoju Laury. Był otwarty. Obejrzałem dokładnie pokój, lecz w nim również nikogo nie było. Zauważyłem, że w toalecie Laury pali się światło, więc postanowiłem to sprawdzić. Drzwi były zamknięte na klucz. Trochę się zdziwiłem.
-Laura jesteś tam? – powiedziałem do drzwi, lecz nie dostałem żadnej odpowiedzi.
Postanowiłem zadzwonić do Laury. Po drugim sygnale usłyszałem cichą melodię dochodzącą zza drzwi do toalety. Miałem złe przeczucia.
-Laura otwórz.-mówiłem błagalnie.- Proszę.- nadal nic.- Jak zaraz nie otworzysz to wywarze te drzwi.- krzyknąłem.
 Nie czekając na reakcję wyważyłem kopnięciem drzwi i zamarłem.  Serce przestało mi bić. Przeżyłem najgorszą chwilę swojego życia. Przede mną leżała Laura w wannie wypełnionej w większości krwią. Zacząłem płakać.
-Laura! Laura obudź się! Coś ty zrobiła do cholery! Dlaczego ty! –krzyczałem krztusząc się łzami.
 Jak najszybciej wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem na pogotowie.
 Wziąłem ukochaną na ręce i tuliłem kołysząc się.
-Nie umrzesz… ty…ty nie możesz umrzeć. Za bardzo Cię kocham. Proszę cię. Błagam nie zostawiaj mnie samego. Nie chcę bez ciebie żyć. – błagałem, lecz ona nie reagowała.
 Kochałem ją ponad życie. Nie mogłem jej stracić. Wpatrywałem się w jej blada twarz, która miała mnie zaraz opuścić. Powoli przysunąłem się do niej i złożyłem delikatny pocałunek, na tych idealnych wargach. Tych wargach, które oddawały moje pocałunki, tych wargach, które teraz nie reagowały.
  W końcu przyjechała karetka i zabrała Laurę do szpitala. Błagałem ich żeby zabrali mnie ze sobą. Zgodzili się. Podczas drogi do szpitala nie poszczałem ręki ukochanej. Czułem jak jej skóra powoli zaczyna się ochładzać.
 Gdy dojechaliśmy do szpitala, lekarze zabrali Laurę na OJOM, a mi kazali czekać. Postanowiłem poinformować o wszystkim Trish, Deza i Ryd. Wysłałem im sms-a ponieważ nie miałem siły z nikim rozmawiać, byłem za bardzo załamany. W tym właśnie momencie umierała moja ukochana, a ja nie mogłem nic na to poradzić.
 Czekając tak na lekarza napisałem dla niej piosenkę.
Call all your friends 
Tell them I'm never coming back
'Cause this is the end
Pretend that you want it, don't react

The damage is done
The police are coming too slow now
I would have died
I would have loved you all my life

You're losing your memory now
You're losing your memory now
You're losing your memory now
You're losing your memory now

Where have you gone?
The beach is so cold in winter here
And where have I gone?
I wake in Montauk with you near

Remember the day
'Cause this is what dreams should always be
I just want to stay
I just want to keep this dream in me

You're losing your memory now
You're losing your memory now
You're losing your memory now
You're losing your memory

Wake up, it's time, little girl, wake up
All the best of what we've done is yet to come
Wake up, it's time, little girl, wake up
Just remember who I am in the morning

You're losing your memory now
You're losing your memory now
You're losing your memory now
You're losing your memory                                  (
Ryan Star  “Losing Your Memory”)
        
 Kochałem ją za bardzo, żeby ją stracić.
 W końcu  podszedł do mnie lekarz operujący Laure.
-Czy jest pan członkiem rodziny pani Marano?- spytał.
-Jestem jej chłopakiem.
-W takim razie mam dla pana przykrą wiadomość. Laura ma jakieś 40% na to, że przeżyje. Wszystko zależy od tej nocy. Pani Marano straciła bardzo dużo krwi i jest w bardzo ciężkim stanie.
-Czy mogę ją zobaczyć?- spytałem łkając.
-Tak.- już zacząłem odchodzić, lecz mężczyzna złapał mnie za rękę.- Czy pan to Ross?
-Tak.- powiedziałem beznamiętnie.
-Laura miała przy sobie ten list. Był chyba dla pana.- mówiąc wyciągnął z fartuch zakrwawioną kopertę zaadresowaną do mnie.
-Dziękuję.-powiedziawszy to wziąłem kopertę i pobiegłem do Laury. 
                                  

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 9

Czy to już koniec ? Czy to tak naprawdę się skończy? Czy ona  umrze? 

 Gdy Laura poszła do domu postanowiłem powiedzie rodzeństwu, że jesteśmy razem. Wszyscy zebrali się w kuchni i czekali, aż wyjaśnię, dlaczego ich zawołałem.
-No too czemu na zawołałeś Ross? – spytał Riker.
-Bo wiecie gdy Ryd i Laura sprzątały too poprosiłem Laurę, żeby wyszła ze mną na ‘’stronę’’. Nooo… i poszliśmy na balkon i był zachód słońca i tak jakoś wyszło, że mam tak jakby dwie dziewczyny. Laure i Rikki.- powiedziałem cicho.
-Że co?!- krzyknęli w tym samym czasie Ryd i Rik.
-Młody wkopałeś się na maksa.- powiedział Rocky.
-Myślałem, że ty i Laura jesteście tylko przyjaciółmi?!- zdziwił się Riker.
-Tak jakoś samo wyszło, ale to nie ważne. Teraz lepiej powiedźcie mi co mam robić z Rikki? Ona myśli, że jesteśmy razem! – krzyknąłem załamany.
-Ross po pierwsze zdecyduj, z którą chcesz być.- powiedziała Rydel.
-Laura.
-Po drugie powiedz im prawdę i zerwij z jedną.
-No, ale właśnie o to chodzi, że ja zerwałem z Rikki, ale ona myśli, że jesteśmy razem i nie chce się ode mnie odczepić. Cały czas do mnie pisze lub dzwoni. Mam już jej dość. Czy ona nie potrafi zrozumieć, że z nami koniec ?!- krzyknąłem poirytowany.
-Ross spokojnie. Zadzwoń do Rikki i powiedz, że chcesz się spotkać, wtedy wytłumaczysz jej wszystko, a gdy to zrobisz pójdź do Laury i powiedź jej o Rikki.
-No dobra.- powiedziałem bezsilnie.
                                                                
                                                                              ***

  Gdy szedłem na potkanie z Rikki było mi wręcz niedobrze. Czemu ona nie chce się ode mnie odczepić. Miałem jej dość. Bałem się, że przez nią mogę stracić Laurę, a kochałem ją ponad życie i nie chciałem jej stracić.
 Dochodziła godzina spotkania, a po Rikki ani śladu. Gdy miałem do niej dzwonić, wtedy ona wjechała z piskiem opon na parking przy parku, zaparkowała auto i zaczęła biec w moją stronę.
-Przepraszam kochanie, ale musiałam się przygotować na nasze spotkanie. Tak strasznie za tobą tęskniłam, a ty, tęskniłeś? Musze ci opowiedzieć wiele rzeczy. Najpierw najważniejsza- Nowy York jest po prostu ZAJEBISTY ! Kocham tamto miasto. Może za tydzień polecimy tam sobie na weekend? Co ty na to? Ross czy ty w ogóle mnie słuchasz? Ross?-mówiła lecz ja w tym czasie martwiłem się jak zareaguje Laura, gdy jej powiem o Rikki.-ROSS!
-Co? Yy…Tak. Że co ? Przepraszam zamyśliłem się.
-Może zaczniesz myśleć tylko o mnie, gdy zrobię to.- powiedziawszy to przysunęła się do mnie i namiętnie pocałowała. Byłem zbyt zdziwiony, żeby się od niej oderwać.

*oczami Laury*
 Szłam sobie do kina(ponieważ umówiłam się z Raini) przez park. Było tam pełno zakochanych par całujących się, lub cieszących się wzajemną obecnością. Jedna para przykuła moja uwagę. Chłopak całujący piękną dziewczynę, kogoś mi przypominał. Podeszłam bliżej, żeby skojarzyć sobie kogo on mi przypomina. Schowałam się za drzewem, tuż za parą tak, że widziałam twarz chłopaka. Zatkało mnie. Chłopak był zniewalająco podobny, a raczej był Rossem (nie wiedziałam jak sformułować  to zdanie- od aut.). Nie mogłam w to uwierzyć, że byłam taka głupia, żeby mu zaufać. Miałam ochotę ze sobą skończyć. Miałam dość Ross i całego mojego życia. Wiedziałam co muszę zrobić.
   Zaczęłam uciekać do domu. Biegłam z całych moich sił. Palący ból w klatce piersiowej był nie do wytrzymania, ale nie zwracałam na to uwagi. Chciałam stamtąd jak najszybciej uciec. Chciałam zapomnieć o tym co przed chwilą zobaczyłam. Chciałam zapomnieć o Rossie, o wszystkich chwilach spędzonych razem, o tym jak go kochałam, a najbardziej o tym, że nie umiem bez niego żyć. Dlatego właśnie postanowiłam co mam zrobić.
  Gdy dotarłam do domu od razu wbiegłam do pokoju po papier, kopertę i długopis. Weszłam do łazienki, zamknęłam się na klucz i zaczęłam pisać.

 Ross kocham cię ponad życie. Nie mogę bez ciebie żyć, nie mogę również żyć z poczuciem, że mnie tak strasznie zraniłeś. Nie mam już siły. Dlatego właśnie to robię. Kocham Cię i nie chcę żebyś był ze mną nieszczęśliwy. Jeśli ją kochasz bardziej niż mnie to bądź z nią, a nie ze mną. Przepraszam, ale nie umiem ci tego wybaczyć. Myślałam, że jesteś inny. Myślałam, że mnie kochasz. Odchodzę, bo mam dość swojego życia. Myślałam, że chociaż ty mnie kochasz. Odchodzę, ale i tak zawszę będę przy tobie, ponieważ niezależnie od tego czy ty mnie kochasz, to ja zawsze będę cię kochać. Wybacz mi, że jestem takim tchórzem. Żegnaj już nie mój ukochany.
                                                                                               Laura

 Gdy skończyłam, włożyłam list do koperty i napisałam na niej „Ross”. Napuściłam wody do wanny i weszłam do niej w ciuchach. Włączyłam muzykę i zaczęłam płakać. Po jakimś czasie uspokoiłam się. Wzięłam ze sobą kawałek szła z potłuczonej wcześniej szklanki i podcięłam sobie żyły wzdłuż ręki. Leżałam tak  mokra, zapłakana i cała we krwi, czekają na śmierć. Cały czas myślałam o Rossie, o tym jak się poznaliśmy, o tym jak go pokochałam.
 Myślałam, że będę bała się śmierci, ale tak nie było. Byłam tak wyczerpana, że zemdlałam. 

------------------------------------------------------------

Hej wszystkim.
  Przepraszam, że taki smutny rozdział, ale jestem podłamana. Rozdział powstał przy tej piosence :

niedziela, 21 kwietnia 2013

Uwaga ! ! !

Hej wszystkim :*

 Chciałam was przeprosić, że tak od prawie miesiąca nie wstawiłam nowego rozdziału ;(
Przepraszam was za to, ale teraz po prostu mam urwanie głowy! Cały czas jakieś sprawdziany, kartkówki lub egzaminy. Już po prostu nie daje rady. Nie wiem kiedy dodam następny rozdział. Może za tydzień lub dwa. Na pewno nie pojawi się do 26 kwietnia. Sorki jeszcze raz.
   Mam nadzieję, że mnie nie opuścicie i będziecie czekać na następny rozdział :) Spróbuję wam to jakoś wynagrodzić c; Proszę, czekajcie :* :*

 PS. Jak będzie 5000 może zrobię jakąś niespodziankę c; c;

~PauLa

środa, 3 kwietnia 2013

Freaky Friends & Fiction

 Hej :) Macie tutaj najnowszy odcinek Austina i Ally :* Chyba nikt nie czyta już mojego bloga ;( Mało osób za uwarzyło, że niedawno wstawiłam nowy rozdział, ale trudno.




--------------------------------------------------------------------------------
 Jak ktoś ma jakieś fajne pomysły to niech pisze do mnie na Fbhttps://www.facebook.com/paulina.gojska lub na Twittera https://twitter.com/yaypaulina












 ~PauLa