wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 10 i podziękowania :*

Hej wam :*
 Dziękuję wszystkim za te ponad 5000 wejść. Nie myślałam, że aż tak dużo osób wejdzie na mojego bloga. Dziękuję wam c:  W szczególności dziękuję trzem założycielom blogów: http://r5-laura-story.blogspot.com/http://auslly-story.blogspot.com/ i http://austin-i-ally-romantyczna-historia.blogspot.com/. Dzięki waszym podglądom mojego bloga coraz więcej osób mnie czyta.
  Jako, że obiecałam, że gdy będzie ponad 5000 wejść to zrobię niespodziankę, to wstawię dla was nowy rozdział.
   Dziękuję wam jeszcze raz :) Miłego czytania...
                                         
~PauLa

-------------------------------------------------------------------------------

CZY TO JUŻ KONIEC ? CZY TO TAK NAPRAWDĘ SIĘ SKOŃCZY? CZY ONA  UMRZE? 



*oczami Rossa*
 Gdy Rikki mnie pocałowała nie wiedziałem co zrobić. Po prostu stałem jak słup. W końcu oderwała się ode mnie.
- Wiedziałam, że to cię trochę ożywi. – powiedziała szyderczo.
-Odbiło Ci?! Przecież zerwaliśmy przed twoim wyjazdem! Mam teraz kogoś innego! Nie kocham cię i nigdy cię nie kochałem! Spieprzaj z mojego życia wariatko!- powiedziałem rozwścieczony i pobiegłem do samochodu, odpaliłem go i pojechałem prosto do Laury. Musiałem jej powiedzieć o Rikki, ale nie wiedziałem jak. Gdy dojechałem pod jej dom, zaparkowałem samochód i zastanawiałem się co mam jej powiedzieć. Gdy tak siedziałem minęło jakieś 30 minut, więc postanowiłem po prostu wejść do niej do domu i powiedzieć wprost.
  Zapukałem do drzwi, lecz nikt mi nie otworzył. Zapukałem jeszcze raz, lecz znowu nic. Gdy miałem już odchodzić lekko nacisnąłem klamkę i drzwi otworzyły się. Postanowiłem wejść. Światła w domu były pozapalane, lecz dom wydawał się opustoszały.
-Halo? Czy jest tu ktoś? Laura? Panie Marano? Vanessa?- wołałem, lecz nie usłyszałem ani jednej odpowiedzi.
  Postanowiłem przeszukać dom. Na dole było pusto, więc poszedłem na górę, tam taż nie było widać ani jednej żywej duszy. Gdy już miałem wracać do domu, coś mnie podkusiło żeby zajrzeć jeszcze do pokoju Laury. Był otwarty. Obejrzałem dokładnie pokój, lecz w nim również nikogo nie było. Zauważyłem, że w toalecie Laury pali się światło, więc postanowiłem to sprawdzić. Drzwi były zamknięte na klucz. Trochę się zdziwiłem.
-Laura jesteś tam? – powiedziałem do drzwi, lecz nie dostałem żadnej odpowiedzi.
Postanowiłem zadzwonić do Laury. Po drugim sygnale usłyszałem cichą melodię dochodzącą zza drzwi do toalety. Miałem złe przeczucia.
-Laura otwórz.-mówiłem błagalnie.- Proszę.- nadal nic.- Jak zaraz nie otworzysz to wywarze te drzwi.- krzyknąłem.
 Nie czekając na reakcję wyważyłem kopnięciem drzwi i zamarłem.  Serce przestało mi bić. Przeżyłem najgorszą chwilę swojego życia. Przede mną leżała Laura w wannie wypełnionej w większości krwią. Zacząłem płakać.
-Laura! Laura obudź się! Coś ty zrobiła do cholery! Dlaczego ty! –krzyczałem krztusząc się łzami.
 Jak najszybciej wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem na pogotowie.
 Wziąłem ukochaną na ręce i tuliłem kołysząc się.
-Nie umrzesz… ty…ty nie możesz umrzeć. Za bardzo Cię kocham. Proszę cię. Błagam nie zostawiaj mnie samego. Nie chcę bez ciebie żyć. – błagałem, lecz ona nie reagowała.
 Kochałem ją ponad życie. Nie mogłem jej stracić. Wpatrywałem się w jej blada twarz, która miała mnie zaraz opuścić. Powoli przysunąłem się do niej i złożyłem delikatny pocałunek, na tych idealnych wargach. Tych wargach, które oddawały moje pocałunki, tych wargach, które teraz nie reagowały.
  W końcu przyjechała karetka i zabrała Laurę do szpitala. Błagałem ich żeby zabrali mnie ze sobą. Zgodzili się. Podczas drogi do szpitala nie poszczałem ręki ukochanej. Czułem jak jej skóra powoli zaczyna się ochładzać.
 Gdy dojechaliśmy do szpitala, lekarze zabrali Laurę na OJOM, a mi kazali czekać. Postanowiłem poinformować o wszystkim Trish, Deza i Ryd. Wysłałem im sms-a ponieważ nie miałem siły z nikim rozmawiać, byłem za bardzo załamany. W tym właśnie momencie umierała moja ukochana, a ja nie mogłem nic na to poradzić.
 Czekając tak na lekarza napisałem dla niej piosenkę.
Call all your friends 
Tell them I'm never coming back
'Cause this is the end
Pretend that you want it, don't react

The damage is done
The police are coming too slow now
I would have died
I would have loved you all my life

You're losing your memory now
You're losing your memory now
You're losing your memory now
You're losing your memory now

Where have you gone?
The beach is so cold in winter here
And where have I gone?
I wake in Montauk with you near

Remember the day
'Cause this is what dreams should always be
I just want to stay
I just want to keep this dream in me

You're losing your memory now
You're losing your memory now
You're losing your memory now
You're losing your memory

Wake up, it's time, little girl, wake up
All the best of what we've done is yet to come
Wake up, it's time, little girl, wake up
Just remember who I am in the morning

You're losing your memory now
You're losing your memory now
You're losing your memory now
You're losing your memory                                  (
Ryan Star  “Losing Your Memory”)
        
 Kochałem ją za bardzo, żeby ją stracić.
 W końcu  podszedł do mnie lekarz operujący Laure.
-Czy jest pan członkiem rodziny pani Marano?- spytał.
-Jestem jej chłopakiem.
-W takim razie mam dla pana przykrą wiadomość. Laura ma jakieś 40% na to, że przeżyje. Wszystko zależy od tej nocy. Pani Marano straciła bardzo dużo krwi i jest w bardzo ciężkim stanie.
-Czy mogę ją zobaczyć?- spytałem łkając.
-Tak.- już zacząłem odchodzić, lecz mężczyzna złapał mnie za rękę.- Czy pan to Ross?
-Tak.- powiedziałem beznamiętnie.
-Laura miała przy sobie ten list. Był chyba dla pana.- mówiąc wyciągnął z fartuch zakrwawioną kopertę zaadresowaną do mnie.
-Dziękuję.-powiedziawszy to wziąłem kopertę i pobiegłem do Laury. 
                                  

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 9

Czy to już koniec ? Czy to tak naprawdę się skończy? Czy ona  umrze? 

 Gdy Laura poszła do domu postanowiłem powiedzie rodzeństwu, że jesteśmy razem. Wszyscy zebrali się w kuchni i czekali, aż wyjaśnię, dlaczego ich zawołałem.
-No too czemu na zawołałeś Ross? – spytał Riker.
-Bo wiecie gdy Ryd i Laura sprzątały too poprosiłem Laurę, żeby wyszła ze mną na ‘’stronę’’. Nooo… i poszliśmy na balkon i był zachód słońca i tak jakoś wyszło, że mam tak jakby dwie dziewczyny. Laure i Rikki.- powiedziałem cicho.
-Że co?!- krzyknęli w tym samym czasie Ryd i Rik.
-Młody wkopałeś się na maksa.- powiedział Rocky.
-Myślałem, że ty i Laura jesteście tylko przyjaciółmi?!- zdziwił się Riker.
-Tak jakoś samo wyszło, ale to nie ważne. Teraz lepiej powiedźcie mi co mam robić z Rikki? Ona myśli, że jesteśmy razem! – krzyknąłem załamany.
-Ross po pierwsze zdecyduj, z którą chcesz być.- powiedziała Rydel.
-Laura.
-Po drugie powiedz im prawdę i zerwij z jedną.
-No, ale właśnie o to chodzi, że ja zerwałem z Rikki, ale ona myśli, że jesteśmy razem i nie chce się ode mnie odczepić. Cały czas do mnie pisze lub dzwoni. Mam już jej dość. Czy ona nie potrafi zrozumieć, że z nami koniec ?!- krzyknąłem poirytowany.
-Ross spokojnie. Zadzwoń do Rikki i powiedz, że chcesz się spotkać, wtedy wytłumaczysz jej wszystko, a gdy to zrobisz pójdź do Laury i powiedź jej o Rikki.
-No dobra.- powiedziałem bezsilnie.
                                                                
                                                                              ***

  Gdy szedłem na potkanie z Rikki było mi wręcz niedobrze. Czemu ona nie chce się ode mnie odczepić. Miałem jej dość. Bałem się, że przez nią mogę stracić Laurę, a kochałem ją ponad życie i nie chciałem jej stracić.
 Dochodziła godzina spotkania, a po Rikki ani śladu. Gdy miałem do niej dzwonić, wtedy ona wjechała z piskiem opon na parking przy parku, zaparkowała auto i zaczęła biec w moją stronę.
-Przepraszam kochanie, ale musiałam się przygotować na nasze spotkanie. Tak strasznie za tobą tęskniłam, a ty, tęskniłeś? Musze ci opowiedzieć wiele rzeczy. Najpierw najważniejsza- Nowy York jest po prostu ZAJEBISTY ! Kocham tamto miasto. Może za tydzień polecimy tam sobie na weekend? Co ty na to? Ross czy ty w ogóle mnie słuchasz? Ross?-mówiła lecz ja w tym czasie martwiłem się jak zareaguje Laura, gdy jej powiem o Rikki.-ROSS!
-Co? Yy…Tak. Że co ? Przepraszam zamyśliłem się.
-Może zaczniesz myśleć tylko o mnie, gdy zrobię to.- powiedziawszy to przysunęła się do mnie i namiętnie pocałowała. Byłem zbyt zdziwiony, żeby się od niej oderwać.

*oczami Laury*
 Szłam sobie do kina(ponieważ umówiłam się z Raini) przez park. Było tam pełno zakochanych par całujących się, lub cieszących się wzajemną obecnością. Jedna para przykuła moja uwagę. Chłopak całujący piękną dziewczynę, kogoś mi przypominał. Podeszłam bliżej, żeby skojarzyć sobie kogo on mi przypomina. Schowałam się za drzewem, tuż za parą tak, że widziałam twarz chłopaka. Zatkało mnie. Chłopak był zniewalająco podobny, a raczej był Rossem (nie wiedziałam jak sformułować  to zdanie- od aut.). Nie mogłam w to uwierzyć, że byłam taka głupia, żeby mu zaufać. Miałam ochotę ze sobą skończyć. Miałam dość Ross i całego mojego życia. Wiedziałam co muszę zrobić.
   Zaczęłam uciekać do domu. Biegłam z całych moich sił. Palący ból w klatce piersiowej był nie do wytrzymania, ale nie zwracałam na to uwagi. Chciałam stamtąd jak najszybciej uciec. Chciałam zapomnieć o tym co przed chwilą zobaczyłam. Chciałam zapomnieć o Rossie, o wszystkich chwilach spędzonych razem, o tym jak go kochałam, a najbardziej o tym, że nie umiem bez niego żyć. Dlatego właśnie postanowiłam co mam zrobić.
  Gdy dotarłam do domu od razu wbiegłam do pokoju po papier, kopertę i długopis. Weszłam do łazienki, zamknęłam się na klucz i zaczęłam pisać.

 Ross kocham cię ponad życie. Nie mogę bez ciebie żyć, nie mogę również żyć z poczuciem, że mnie tak strasznie zraniłeś. Nie mam już siły. Dlatego właśnie to robię. Kocham Cię i nie chcę żebyś był ze mną nieszczęśliwy. Jeśli ją kochasz bardziej niż mnie to bądź z nią, a nie ze mną. Przepraszam, ale nie umiem ci tego wybaczyć. Myślałam, że jesteś inny. Myślałam, że mnie kochasz. Odchodzę, bo mam dość swojego życia. Myślałam, że chociaż ty mnie kochasz. Odchodzę, ale i tak zawszę będę przy tobie, ponieważ niezależnie od tego czy ty mnie kochasz, to ja zawsze będę cię kochać. Wybacz mi, że jestem takim tchórzem. Żegnaj już nie mój ukochany.
                                                                                               Laura

 Gdy skończyłam, włożyłam list do koperty i napisałam na niej „Ross”. Napuściłam wody do wanny i weszłam do niej w ciuchach. Włączyłam muzykę i zaczęłam płakać. Po jakimś czasie uspokoiłam się. Wzięłam ze sobą kawałek szła z potłuczonej wcześniej szklanki i podcięłam sobie żyły wzdłuż ręki. Leżałam tak  mokra, zapłakana i cała we krwi, czekają na śmierć. Cały czas myślałam o Rossie, o tym jak się poznaliśmy, o tym jak go pokochałam.
 Myślałam, że będę bała się śmierci, ale tak nie było. Byłam tak wyczerpana, że zemdlałam. 

------------------------------------------------------------

Hej wszystkim.
  Przepraszam, że taki smutny rozdział, ale jestem podłamana. Rozdział powstał przy tej piosence :

niedziela, 21 kwietnia 2013

Uwaga ! ! !

Hej wszystkim :*

 Chciałam was przeprosić, że tak od prawie miesiąca nie wstawiłam nowego rozdziału ;(
Przepraszam was za to, ale teraz po prostu mam urwanie głowy! Cały czas jakieś sprawdziany, kartkówki lub egzaminy. Już po prostu nie daje rady. Nie wiem kiedy dodam następny rozdział. Może za tydzień lub dwa. Na pewno nie pojawi się do 26 kwietnia. Sorki jeszcze raz.
   Mam nadzieję, że mnie nie opuścicie i będziecie czekać na następny rozdział :) Spróbuję wam to jakoś wynagrodzić c; Proszę, czekajcie :* :*

 PS. Jak będzie 5000 może zrobię jakąś niespodziankę c; c;

~PauLa

środa, 3 kwietnia 2013

Freaky Friends & Fiction

 Hej :) Macie tutaj najnowszy odcinek Austina i Ally :* Chyba nikt nie czyta już mojego bloga ;( Mało osób za uwarzyło, że niedawno wstawiłam nowy rozdział, ale trudno.




--------------------------------------------------------------------------------
 Jak ktoś ma jakieś fajne pomysły to niech pisze do mnie na Fbhttps://www.facebook.com/paulina.gojska lub na Twittera https://twitter.com/yaypaulina












 ~PauLa

niedziela, 31 marca 2013

The Versatile Blog

Zostałam nominowana przez Diana Pa do The Versatile Blog za co ci serdecznie dziękuje! Dziwię się, że mnie nominowano, ponieważ myślałam, że mój blog nie jest ciekawy. Dziękuję ci ! c: 

Każdy nominowany blogger powinien:

  • podziękować za nominację na jego blogu.
  • pokazać nagrodę The Versatile Blogger.
  • ujawnić siedem faktów o sobie
  • nominować dziesięć blogów, które jego zdaniem na to zasługują
  • poinformować osoby piszące nominowane przez siebie blogi
 A teraz nominacje:  


 1. Fanka Auslly
 2. Wera XD
 3.BabyBlue
 4.Dusss
 5.Wiksa xD
 6.Julka Owedyk
 7.Monic Blake
 8.Gabrysia Holt
 9.Wiksa xD
10. kornelia80

 A teraz 7 faktów o mnie:
-kocham zespół R5
-uwielbiam grę Laury Marano
-kocham żelki :)
-lubię czytać
-podoba mi się imię Damon
-lubię oglądać serial na TLC "słodki biznes"
-lubię połączenie niebiesko-brązowego koloru ;)

piątek, 29 marca 2013

Rozdział 8



-Wiesz wkurzałem się dlatego, że ja cię…- nie zdążył dokończyć , gdyż do pokoju wpadł Riker.
-Hej Ross czy mógłbyś w końcu…-nie dokończył, gdyż spostrzegł mnie.-Laura? Hej.
-Hej Riker.-spojrzałam na Rossa i powiedziałam.-To może ja lepiej wyjdę, żeby wam nie przeszkadzać.
-Nie Laura nie wychodź.- powiedział ze smutkiem w oczach.
-Poczekam na ciebie na dole. Przy okazji pomogę posprzątać Rydel ten cały bałagan.
-Ale nie wychodź, dobrze?
-Spokojnie Ross. Nigdzie ci nie ucieknę.- już się odwróciłam i miałam wychodzić, gdy spojrzałam na Rikera.- Aa… Właśnie Riker jesteś najstarszy i powinieneś pilnować porządku szczególnie, że jutro wracają wasi rodzice.
-Ale Laura to nie moja wina. Cały czas siedziałem w pokoju. To Rocky! Nie ja.
-Spokojnie Rik. Tylko mówię.- powiedziałam, uśmiechnęłam się do obojga chłopców i wyszłam.

*oczami Rossa*

 Gdy Laura wyszła spojrzałem na Rikera.
-O co chodzi?!- powiedziałem zirytowany na brata.
-Ross chciałem się spytać kiedy masz zamiar w końcu porozmawiać z Rikki. Pamiętasz jeszcze o niej? Przecież ona jutro wraca do Miami. Ross, ona nadal myśli, że ma u ciebie szanse. Myśli, że znowu będziecie razem. Ross radze ci, żebyś powiedział Laurze o Rikki.
-Ale po co przecież ona nie jest moją dziewczyną?!
-Wiem o tym, ale ona chyba czuje do ciebie cos więcej.
-Że Laura niby coś do mnie czuje?- spytałem zdziwiony na maxa.
-Tak! Głupku ty tego nie widzisz? Ona się w tobie zakochała. Jak myślisz czemu przyszła do ciebie? Martwiła się czemu się do niej nie odzywasz. Myślała, że może coś ci się stało.
-Serio tak myślisz?- spytałem cicho.
-Tak i dlatego radze ci, żebyś jej powiedział o Rikki.
-No dobra powiem jej. Dzięki Rik.
-Spoko.
-No dobra raz kozie śmierć.- powiedziałem i zszedłem na dół do dziewczyn.

*oczami Laury*

 Dom Lynch’ów był strasznie brudny. Gdy tak sprzątałyśmy Ryd zadała mi pytanie, którego kompletnie się nie spodziewałam.
-Too Laura jak tam układa ci się z moim bratem.
-Dobrze. Wszystko sobie wyjaśniliśmy i nadal jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.
-Wieesz… Myślę, że mój brat czuje do ciebie coś więcej.
-Niee no coś ty. Skąd taki pomysł!
-Bo znam mojego brata i żadną dziewczyną się nie przejmował tak jak tobą.
-Serio?
-Tak, dlatego proszę odpowiedź teraz szczerze. Czy podoba ci się Ross?
-Co???Niee…Tak… Może…Nie wiem…
- Zdecyduj się Laura.
-Tak, podoba mi się.
 -To musisz wiedzieć, że Ross…- nie zdążyła dokończyć, gdyż Ross zbiegł po schodach i podszedł do Laury.
-Laura możemy porozmawiać?
-Jasne.
 Wyszliśmy na balkon. Było już po szóstej, więc słońce zaczynało zachodzić.
Był to piękny widok. Staliśmy tak w ciszy. Zaczęłam się denerwować, więc spytałam Rossa.
-Czemy chciałeś porozmawiać?
-Bo wiesz Laura. Miałem ci coś ważnego do powiedzenia zanim przyszedł Riker.
-Tak?- powiedziałam i uśmiechnęłam się zachęcająco.
-Jesteś dla mnie bardzo ważna.
-Ty dla mnie tez w końcu jesteśmy przyjaciółmi.
-Och Laura. Nie rozumiesz! Jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Kocham cię!- powiedziawszy to pochylił się nade mną i złożył namiętny pocałunek na moich ustach. Gdy się oderwaliśmy zrobił się smutny i kontynuował swoją wypowiedź.
-Nie wiem ile ja dla ciebie znaczę, ale ty jesteś dla nie najważniejsza, a teraz wszystko popsułem.
-Ross nic nie popsułeś.
-Ale nie wiesz co ja chcę p…- przerwałam jego wypowiedzieć pocałunkiem.
-Ross kocham cię.

*oczami Rossa*

-Laura naprawdę?- spytałem wstrząśnięty.
-Tak.
-Nie wiedziałem.- powiedziałem i uśmiechnąłem.- Kocham cię Laura.
 Tak się cieszyłem, że Laura odwzajemnia moje uczucia, że zapomniałem o Rikki.
-Laura czy chciałabyś zostać moją dziewczyną?- spytałem niepewnie.
-Myślałam, że już nigdy nie zapytasz, blondasku.- powiedziawszy to rzuciła się w moje ramiona.

-------------------------------------------------------------------------------------------

 Hej! Jak chcecie wiedzieć jak wygląda Rikki to wejdźcie tu:  http://rossandlaurahistoria.blogspot.com/2013/02/hej-d.html . Lub po prostu wybierzcie w spisie "bohaterowie".
 Proszę o komki, ponieważ dzięki nim mam pewność, że ktoś to czyta. Miłego czytania!

~PauLa

środa, 20 marca 2013

Rozdział 7


  Smacznie sobie spałam, gdy zaczął dzwonić mój telefon. Byłam tak zaspana, że tylko przewróciłam się na drugi bok, przez co spadłam na ziemię, gdyż po drugiej stronie spał Ross. Podniosłam się z ziemi wkurzona i odebrałam telefon.
*rozmowa telefoniczna*
-Halo?- spytałam.
-Hej Laura kiedy będziecie?- spytała Alex.
-O 11 tak jak się umówiłyśmy. A co?- spytałam zdziwiona.
-Noo już jest 11.- odparła Alex.
-Że co?!-krzyknęłam i spojrzałam na zegarek.- O boże strasznie cię przepraszam. Dasz nam godzinkę?
-Jasne.- zaśmiała się.
-Ok to do zobaczenia.- odparłam i rozłączyłam się.
Ross nadal smacznie spał i szkoda było mi go budzić, ale trudno.
-Ross wstawaj Alex, Raini i Avan już na nas czekają. Mamy godzinę. Wstawaj leniu. Proszę Ross.
-Już wstaję, wstaję.- powiedział zaspany.
-To ja pójdę się ubrać, a ty może idź do siebie po ciuchy.
-Wszystko mam przy sobie.- odparł i pokazał na plecak.
-Czyżbyś to uknuł? – spytałam i podniosłam brew.
-Ależ skąd.- powiedział i uśmiechnął się.
-Dobra to tam masz drugą łazienkę. Jak byś się wcześniej przebrał ode mnie to idź na dół coś sobie zjeść.
-Tak jest szefowo.- powiedział i ruszył do toalety.
 Po dwudziestu minutach byłam już gotowa. Gdy schodziłam na dół usłyszałam, że ktoś jest na dole. „To pewnie Ross” pomyślałam i weszłam do kuchni.
-VANESSA! Co ty tu robisz!- krzyknęłam przestraszona.
-Yy mieszkami, a teraz robię sobie śniadanie. Nie widać?- odparła zmieszana.
-Ale myślałam, że wrócisz wieczorem tak jak zwykle po imprezie. Przecież zawsze po większej balandze nocujesz u Sary(od autorki: Sara to najlepsza przyjaciółka Vanessy. Nie będę jej pisać w bohaterach ponieważ więcej raczej się nie pojawi). Co się stało, że teraz było inaczej ?
-Pokłóciłyśmy się, więc jakieś dziesięć minut temu wróciłam do domu. Laura proszę przestań zadawać tyle pytań. Mam kaca, jestem głodna i chce mi się spać. Daj mi spokój.
-Okej. Too może idź już spać.- zaproponowałam cicho, żeby się nie domyśliła.
-Już idę.- wstała i już miała wyjść z kuchni, gdy nagle się odwróciła.- Zaraz, zaraz, a ty gdzie się wybierasz?- spytała podejrzliwie.
-Aaa ja idę…no…no…do… do Raini. Umówiłyśmy się na 12, a wiesz wolę żebyś się położyła, gdy nadal będę w domu. To co pójdziesz już spać?
-Okeej. Tylko nie wracaj zbyt późno.
-Jasne.
 Gdy Nessa weszła po schodach odetchnęłam z ulgą. Szybko pobiegłam na górę po schodach do łazienki, którą zajmował Ross. Zaczęłam się dobijać do drzwi.
-Ross wychodź natychmiast!- mówiłam ściszonym głosem.
-Już, już.
-Ross ile można siedzieć w kiblu!
-Już wychodzę.- powiedział zza drzwi.
-Ross szy…- nie zdążyłam dokończyć, gdy otworzyły się drzwi.
-Spokojnie.
-Nie będę spokojna. Nic nie rozumiesz. Musimy jak najszybciej wyjść z domu.
  Powiedziałam i zaczęłam go ciągnąć na dół. Gdy wyszliśmy z domu odetchnęłam z ulgą. ,,Na szczęście go nie widziała” pomyślałam sobie. Coś mnie podkusiło i spojrzałam na zegarek, który wskazywał 11:52.
-Że co?! 11:52?! Ross szybko bo się spóźnimy.
-Okeej. Już biegnę.
 Gdy dobiegliśmy do kawiarenki była 11:58. Wszyscy już siedzieli w środku.
Gdy podeszliśmy Alex uśmiechnęła się do mnie.
-Hej wam. Sorki za spóźnienie, ale zaspaliśmy.- powiedziałam zawstydzona.- To mój przyjaciel Ross. Ross poznaj Alex i Avana.
-Hej miło mi was poznać.- powiedział i usiadł przy stoliku.
 Cały czas śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Było nam tak przyjemnie, że nie zwracaliśmy uwagi na czas. Nagle Alex zadała nam pytanie, którego nikt się nie spodziewał.
-Too od kiedy jesteście razem?- spojrzała na mnie i Rossa.
-Coo? Kto? Ja i Ross? My nie jesteśmy razem. Znamy się dopiero parę dni. Jesteśmy przyjaciółmi. Nic więcej.- powiedziałam zawstydzona.
-Serio? Zachowujecie się jakbyście znali się od dawna.
-Po prostu jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi nic więcej. Prawda Ross?- powiedziałam i spojrzałam na niego. Wydawał się jakby przybity.
-Co? Yyy…a tak, tak. Tylko przyjaciółmi.
 Przez resztę czasu świetnie się  bawiliśmy wszyscy oprócz Rossa.
                                                                     
                                                                                                                 
                                             *parę dni później*
 
Te parę dni minęło mi super. Całe dnie spędzałam z Alex, Raini i Avanem. Byliśmy to na plaży, to na basenie, to w wesołym miasteczku. Bardzo się cieszyłam z czasu spędzonego z przyjaciółmi jednak cały czas doskwierała mi jedna sprawa. Ross. Nie odbierał moich telefonów, nie odpisywał na sms’y. Było tak jakby nigdy nie istniał. Któregoś dnia postanowiłam wybrać się do domu Lynch’ów.  Gdy po paru minutach oczekiwania miałam zamiar już wracać do domu w drzwiach ukazała się Rydel.
-Hej Ryd. Cz… czy Ross jest w domu?- spytałam cicho.
-Jasne wchodź.- powiedziała i otworzyła szerzej drzwi.- Ross siedzi u siebie.
 Gdy weszłam do domu mało co się nie potknęłam o jakąś puszkę po piciu.
-Rydel nie chcę nic mówić, ale nie można tu się poruszać.
-Wiem! Rano posprzątałam dom, ponieważ jutro wracają rodzice i chciałam żeby było wszystko lśniło, postanowiłam również, że zrobię zakupy, lecz gdy wróciłam zastałam TO!
-Spokojnie Ryd porozmawiam z Rossem i zaraz ci pomogę.
-Dzięki, - powiedziała i uścisnęła mnie.
 Gdy weszłam po schodach zastałam tam jeszcze większy nieporządek niż na dolę. Z trudnością przedostałam się przez korytarz do pokoju Rossa. Zapukałam cicho.
-Ryd idź sobie mówiłem, ze nie mam ochoty z tobą gadać!
-To nie Rydel tylko ja, Laura.- powiedziałam cicho zza drzwi.
-Laura?! Poczekaj chwilkę.
  Gdy tak stałam zza drzwi słyszałam dziwne odgłosy. Coś jakby wyrzucane talerze przez okno czy cały czas zamykanie i otwieranie się szuflad. Nagle drzwi się otworzyły.
-Hej Laura co ty tu robisz? – powiedział lekko zdziwiony i poddenerwowany.
-Przyszłam z tobą porozmawiać.
-Okeej. To o co chodzi?
-A mogę wejść do ciebie i usiąść bo nie jestem trochę zmęczona.
-Jasne wchodź.-powiedział i otworzył szerzej drzwi.- Too o co chodzi?- spytał zamykają je.
-No właśnie nie wiem, może mi powiesz ?
-Ale o co ci chodzi?
-O co mi chodzi?! Nie odbierasz moich telefonów, niw odpisujesz na moje sms’y i się w ogóle do mnie nie odzywasz. Nie mam pojęcia dlaczego mnie unikasz i chciałabym znać powód twojego zniechęcenia do mnie.
-Nie muszę cały czas dzwonić do ciebie i pisać z tobą sms’ów, ponieważ nie jesteś moją dziewczyną! Sama powiedziałaś, że jesteśmy tylko przyjaciółmi!- powiedział wkurzony.
-W takim razie kim jesteśmy?- powiedziałam zdezorientowana.
 Ross spojrzał się na mnie jakby z czułością i zaczął mówić.
-Wiesz wkurzyłem się dlatego, że ja cię…
                                  

czwartek, 14 marca 2013

Hej :D

 Hej wszystkim :) Nie zawieszam bloga nie bójcie się. Następy rozdział postaram dodać do niedzieli, ale nie wiem czy mi się uda. Po prostu gram na instrumentach, a to pochłania dużo czasu. Dzięki za wszystkie miłe słowa w komentarzach dotyczące mojego bloga :*

~PauLa

niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 6


  Po 20 minutach byliśmy już w wesołym miasteczku. Bawiliśmy się świetnie! Spędziliśmy tam jakieś trzy godziny i rozeszliśmy się do domów. Gdy wracałam od domu myślałam o minionym popołudniu z uśmiechem na twarzy. Podchodząc do domu nie zauważyłam  idącej z naprzeciwka dziewczyny. Zderzyłyśmy się.
-Przepraszam cię. Nie chciałam.- powiedziałam i spojrzałam na dziewczynę.-Alex? Ty też wróciłaś? Myślałam, że Avan wrócił sam.
-O boże Laura! Aaaa! To na prawdę ty! – skakałyśmy i krzyczałyśmy ze szczęścia. Nagle Alex przestała z dziwną miną.- Zaraz, zaraz. Widziałaś się dzisiaj z Avanem?
-Tak. Nie powiedział ci? – spytałam zdziwiona.
-Nie.
-Może zapomniał.
-Może. Z resztą nie ważne. Tak się za tobą strasznie stęskniłam, że szok. Mów co u ciebie? Masz może jakiegoś przystojniaka na oku? – spytała podekscytowana.
-Jednak jest jakieś podobieństwo między tobą a twoim bratem. Zawsze zadajecie te same pytania. Może mam kogoś na oku, może nie. Nie wiem sama. Poznaliśmy się dopiero wczoraj, ale czuję jak byśmy znali się od zawsze. Nigdy z nikim tak dobrze mi się nie gadało.
-Musze go poznać. Może spotkamy się jutro o 11 w Starbucks Cafe? Wzięła byś ze sobą Raini i tego chłopaka, a aj wzięłabym ze sobą Avana. Co ty na to?
-Nie wiem czy Ross się zgodzi.
-Zgodzi, zgodzi. Daj mi swój numer i się jeszcze zgadamy.
-No dobra.- powiedziałam, wymieniłyśmy się numerami i pożegnałyśmy.
 Gdy otworzyłam dom nikogo z domowników w nim nie było. Zdziwiona przeszukałam jeszcze cały dom, lecz nikogo nie znalazłam. Postanowiłam coś zjeść. Gdy robiłam sobie kanapki usłyszałam jak ktoś puka do drzwi. Przestraszyłam się, że to może być jakiś  psychopata. Powoli podeszłam do drzwi.
Gdy je otworzyłam ujrzałam Rossa, który podniósł brew w geście zdziwienia.
-Co to za bojowa poza? Myślałaś, że jestem jakimś psychopatą czy coś?
-Niee.-powiedziałam zawstydzona lecz on nadal mi przyglądał ze śmiechem w oczach.- No dobra. Przyznaję. Myślałam, że jesteś jakimś psychopatą. Zadowolony?- powiedziałam zirytowana.
-Nawet nie wiesz jak.-odpowiedział śmiejąc się.
-A tak właściwie to co tu robisz?
-Przechodziłem obok i postanowiłem cię odwiedzić.
-Taa na pewno. A skąd masz mój adres ?
-Od Raini. Poprosiłem ją o niego, gdy byliśmy w wesołym miasteczku.-powiedział zawstydzony.
-Okej. To co cię tu tak naprawdę sprowadza?
-Nudziło mi się w domu, więc postanowiłem wpaść.
-No i nie można było tak od razu.- powiedział czochrając mu włosy.
-Wiesz co nie chcę narzekać ani nić, ale może zaprosisz mnie do środka?
-Jasne. Wchodź.- powiedziałam i otworzyłam szerzej drzwi.
Ross powoli wszedł i rozejrzał się po domu.
-Mieszkasz sama?- spytał zdziwiony.
-No coś ty! Jak mówiłam wcześniej moja mama jest w Afryce, tata jeszcze nie wrócił, a siostra gdzieś pojechała, pewnie na jakąś imprezę.
-Aha. To przez całą noc będziesz sama w domu? Nie będziesz się bać?
-Troszkę. Miałam zamiar zadzwonić po Raini.
-To może ja zostanę? Jak już jestem u ciebie.- powiedział podekscytowany.
-Ross nie wiem czy to najlepszy pom…- nie skończyłam bo Ross mi przerwał.
-Proszęproszęproszęproszęproszęproszęproszę-błagał Ross z miną proszącego szczeniaczka.
-No dobra, ale pod jednym warunkiem.- powiedziała stanowczo.
-Jakim?
-Nigdy więcej nie zrobisz miny smutnego szczeniacza. Jest piękna, ale nie można się jej oprzeć.- powiedziałam szczerze.
-Hmm… no dobra.- powiedział kapitulując.- Too co robimy?
-Idziemy spać.
-O nie, nie, nie. Jest dopiero 22. Może obejrzymy jakiś film?
-Oo może horror.
-Nie lubię horrorów.- powiedział szczerze Ross.
-To może obejrzymy jakąś komedie, albo Jackassów?
-Oo kocham jackassów!- krzyknął podekscytowany Ross.
 Poszłam na górę po film. Gdy wróciłam Ross rozsiadł się już na kanapie i zajadał popcorn.
-Widzę, że się rozgościłeś.
-Taa. Masz ten film ?
-Tak, ale jak się skończy idziemy spać.
-Jasne. No włączaj już go.
  Podczas filmu cały czas się śmieliśmy i wygłupialiśmy. Gdy film się skończył przypomniałam sobie, że na jutro jestem umówiona z Alex i miałam zaprosić Rossa.
-Hej Ross mam pytanie.
-Strzelaj.
-Bo wiesz przyjechali moi i Raini starzy przyjaciele z Hollywood i zastanawiałam się czy...czy nie chciał byś ich m…m…może poznać, ale zrozumiem jak nie chcesz, tylko tak pomyślałam, a z reszta nie ważne. Zapomnij.
-Nie! Ja z chęcią ich poznam.- powiedział i uśmiechnął się sympatycznie.
-Serio? Na pewno? Pewni masz coś lepszego do roboty niż siedzenie ze mną.- powiedziałam cicho.
-Naprawdę z chęcią poznam twoich znajomych. Jak się nazywają i w jakim są wieku?
-Avan i Alex. Avan ma 21 lat, a Alex 19 lat. Kiedyś chodziliśmy razem do szkoły i mieszkaliśmy naprzeciwko lecz jego rodzice dostali prace w Hollywood, więc się przeprowadzili, a teraz wrócili. Kiedyś byliśmy nierozłączni. Z Alex stracilam szybko kontakt bo od razu znalazła sobie chłopaka, ale Avanem cały czas pisaliśmy sms’y i rozmawialiśmy przez telefon, lecz on znalazł sobie Konstancję i straciliśmy kontakt. Myślę, że  po części tez wrócili tu dlatego, że Avan rozstał się z Kostancją i ni mógł na nią patrzeć bo go zdradziła. Takie są moje przypuszczenia, ale nie wiem dokładnie.
-Wiesz wydają się fajni, ale nadal nie rozumiem jednego skąd wiesz, że wrócili?
-Gdy dzisiaj szłam otworzyć sklep staranowałam jakiegoś chłopaka. Okazało się , że to był Avan. Pogadaliśmy chwilę i zapomniałam o  Sonic Boomie lecz ty do mnie zadzwoniłeś i przypomniałeś, więc wymieniliśmy się numerami i poszliśmy w różne strony.  A Alex spotkałam, gdy wracałam z wesołego miasteczka, ją też staranowałam. No i tak samo jak z Avanem pogadałam z nią chwilkę, wymieniłyśmy numerami i pożegnałyśmy.
-Aha to teraz rozumiem.- powiedział i myślałam, że coś jeszcze doda, lecz on zamknął usta i z dziwną miną zadał mi pytanie, które całkowicie mnie zaskoczyło. -Czy ty z Avanem byliście kiedyś parą?
-Ja z Avanem?! Nie! No coś ty. My się tylko przyjaźniliśmy.- powiedziałam śmiejąc się. Zobaczyłam po minie Rossa, że zrobiło mu się trochę głupi, więc przestałam się śmiać.- Może pójdziemy już spać?
-Okej. To gdzie twój pokój?
-Aha rozumiem, że wyganiasz mnie z mojego własnego pokoju.
-Nie miałem na myśli, że będziemy spać razem, ale jeśli tak to prześpię się na kanapie.- powiedział i zrobił minę smutnego szczeniaczka.
-Ross przecież mówiłam żebyś nie robił tej miny!!- krzyknęłam na niego.
-Powiedziałaś, żebym nie robił miny proszącego szczeniaczka, a to różnica.- powiedział z bananem na twarzy.
-Oj nie chwytaj mnie za słówka. I tak nie możesz ze mną spać.
-Proszęproszęproszę. Ja boję się spać sam.- powiedział ze smutną miną lecz również z ognikami śmiechu w oczach.
-Oj no dobra, ale tylko na chwilkę. Później schodzisz na dół na kanapę. Zgoda?
-Okeej.
 Poszliśmy na górę, przebraliśmy się w piżamy(Rossowi dałam koszulkę ojca) i położyliśmy do łóżka. Byłam tak  padnięta, że od razu usnęłam.


----------------------------------------------------------------------------------
Hej :*
to tak ode mnie osobiście. Jak wam się podoba mój blog? Jak ktoś ma jakieś fajne pomysły to niech pisze je do mnie na e-maila rossandlaura32@gmail.pl lub pala2610@wp.pl . Piszcie w komentarzach czy wam się podoba bo nie wiem czy mam pisać kolejne rozdziały czy zawiesić bloga. 

~PauLa